Złota godzina – szyszki sosnowe i wiewiórki.


DSC_0430 (1024x678)




Najlepsza pora na zdjęcia w plenerze to złota godzina. Terminem tym określa się kilkadziesiąt minut po wschodzie słońca i przed jego zachodem. Światło jest wtedy najlepsze. Pada pod dobrym kątem, dzięki czemu kadry są dynamiczne, cienie ładnie się układają,  kolory są dobrze nasycone. W poszukiwaniu takich złotych ujęć towarzyszyły mi dzisiaj wiewiórki, zwane Franczeskami. To moje dobre znajome, mieszkają tuż obok mojego domu.  Pozowały do zdjęć i   pomogły w porannych zbiorach. Nazbierały dla mnie koszyczek szyszek sosnowych, zdrewniałych i pełnych nasion. Po co mi takie szyszki? Często jest tak, że rzeczy banalne mają największe znaczenie. Pospolite prawdy są najważniejsze. Szyszki sosnowe to surowiec z tej właśnie kategorii. Znajdziesz je bez trudu w parku i lesie iglastym. Nie ma w nich żadnej egzotyki – są banalne, zbyt widoczne i prawdopodobnie dlatego ich nie widzimy.  Tymczasem w zdrewniałych, zamkniętych szyszkach sosnowych zawarte są substancje ratujące życie.

Uczeni z Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Francisco stwierdzili, że tanina z szyszek blokuje enzym PARG zabijający komórki nerwowe w przypadku wstrząsu mózgu lub niedotlenienia (udaru). źródło: forum zielarskie, dzięki Basi moderatorce  
Oznacza to, że szyszki mają w sobie substancje ratujące mózg przed zniszczeniem. Wiadomość interesująca dla osób narażonych na niedotlenienie mózgu – z chorobami naczyniowymi, a także dla nurków. To prawdziwa sensacja. Szyszki sosnowe zasługują na medal. Bardzo mnie cieszy ta wiadomość – oto kolejny skrawek rzeczywistości nabiera nowego znaczenia. Szyszki trafiają do skrzyni ze skarbami. Czy wiesz, gdzie szukać tego skarbu? Z moich ciemnych szyszek zrobię dwa preparaty dla osób narażonych na kłopoty z komórkami nerwowymi. Nalewka z szyszek : 5 dojrzałych szyszek z nasionami wymyć i zalać 200ml spirytusu 70% i zostawić na 2 tygodnie w chłodnym miejscu. Dawkowanie: 1 łyżka od herbaty na szklankę słabej herbaty raz dziennie po posiłku. (przepis Iriny Filipowej, rosyjskiej badaczki ziół) Wersja bez alkoholu: 5 dojrzałych szyszek zalać 0,5 litra wody, zagotować i powoli pogrzać 5-7 minut. Dawkowanie: ćwierć szklanki po posiłku, do smaku można dodać miód. Szyszki to również znakomity surowiec do leczenia chorób górnych dróg oddechowych, a także  przy przeroście trzeciego migdałka. Przepis na mleczny napój szyszkowy dla dzieci: Mleko z szyszkami: 5-6 szyszek zalać 0,5l. mleka, doprowadzić  do wrzenia, gotować 20 minut na małym ogniu. Po ostygnięciu do mleka dodać miód. Pić po kilka łyków co godzinę. Bardzo smaczne. Pozostałe szyszki przeznaczę do kąpieli. Kąpiel szyszkowa: 20-30 szyszek zalać wodą tak, aby przykryła szyszki i gotować przez pół godziny. Odstawić na 12 godzin. Do kąpieli w wannie wziąć litr odwaru, do moczenia nóg pół litra. Jeszcze kilka zdjęć moich małych pomocnic. Zobacz, jak zwinnie uwijają się na sosnach. Raz z głową w górę, raz w dół, rozpłaszczone jakby chciały wejść do skrzynki na listy. Na jednej fotografii wiewiórka przeskakuje z jednego pnia na drugi. Widać jej biały brzuszek. Wiewiórki zajadają orzechy włoskie, część wyjęły ze swoich licznych spiżarni, część dostały ode mnie, jako podziękowanie za współpracę. Doradziłam im również, jak mogą szybko podwoić swoje zapasy orzechów.
Orzechy należy zamoczyć w wodzie na 12 godzin przed konsumpcją. Napęcznieją, zmieni się ich skład biochemiczny i staną się dwa razy lepiej przyswajalne. Smak moczonych orzechów jest podobny do smaku orzechów świeżo rwanych z drzewa. To samo dotyczy migdałów, pestek słonecznika i dyni. Moczone orzechy i pestki są zdrowsze.
P.S. Nie musisz przyjaźnić się z wiewiórkami, żeby pozyskać szyszki sosnowe. Poszukaj sosny z nisko zwieszającymi się gałęziami albo drzewa powalonego przez huragan. Szyszki mają być twarde i zdrewniałe, zamknięte. To nie są zielone szyszki, znane z przepisu na nalewkę. Czas zbiorów trwa do końca kwietnia. W pierwszy, majowy weekend, słyszę co roku tyk, tyk, tyk – szyszki otwierają się i uwalniają nasiona. Las sosnowy śpiewa. Trwa to kilka dni. Szyszki otwarte nie mają już właściwości leczniczych.  







20 Comments

  • Ola GS says:

    Koleżanki masz czarujące. Nie wpadłam na używanie zdrewniałych szyszek. Pamiętam że z Mamą chodziłyśmy zbierać zielone i potem Mama robiła znich syrop na kaszel. Z cukrem. Gdy tylko pojadę zobaczyć co na leśnej działce słychać, to przywiozę trochę szyszek. Piękny pomysł .

  • ola says:

    ja nie mogę, sysunia! i do tego nabita w butelkę :) doszedł mail?

  • tamara says:

    Znów wspaniały pomysł na wykorzystanie skarbów natury. O takim wykorzystaniu szyszek nie słyszałam, dzięki. Pozdrowienia serdeczne.

  • bakteria says:

    Kolejna pozycja do mojego kalendarza zielarskiego. Jak to ugryźć? Początek lutego do końca kwietnia? A może styczeń też zaszyszkowac? Fajny kolor mają te Franczeski. Krakowskie to brunetki… melanizm przemysłowy :/

    • ziołowa Iness says:

      Bakterio – szyszki możesz zbierać całą zimę.
      Nie mogę się nadziwić tym właściwościom szyszek. Basia opowiadała o skomplikowanym przypadku – chłopak z niezidentyfikowanym urazem neurologicznym odzyskał sprawność umysłową po kuracji szyszki plus wąkrotka.

      • slavia says:

        Czy mogłabyś rozwinąć temat przypadku tego chłopaka? Jestem ciekawa, jakiego typu zaburzenia neurologiczne można wyleczyć. Znalazłam np. ze do chorób neurologicznych zalicza się migrenę, może by pomogło… Za to na choroby degenracyjne nerwów to już zapewne nie, jak one nie są w mózgu. A może na Alzheimera? Ciekawy temat.

  • Patrycja says:

    hehe… komentarz z “sysuniami w butelce” trafił w sedno :) Franczeski nie były zazdrosne? Inez mam nadzieję, że pijesz te wszystkie nalewki wieczorem, bo inaczej oznaczałoby, że ciągle jesteś na lekkiej bani ;) Idę w sobotę po sysunie, tylko nie o świcie! Postanowiono.

    • ziołowa Iness says:

      Patrycjo, aktualnie krople Toda (pycha)
      czarny eliksir (mega pycha)
      kasztanek (sporadycznie)
      wąkrotkówka (zamiast kawy)
      topolówka (czasem na dzień dobry)

      no widzisz, ciężka sprawa. Na szczęście ja to piję metodą miareczkowania , muszę nakręcić o tym film, koniecznie.

      Jeszcze jedno zaplanuj na sobotę, info niebawem :)

      • Patrycja says:

        Te sysunie to brać tylko takie z drzew, czy mogą być z ziemi? Nie wiem czy też będę miała takie asystentki, a moje zgrabne ręce mogą nie sięgać.

  • agnieszka says:

    Wiewiórki przeurocze :) Ostatnio jechałam samochodem, taka jedonostajna droga, aż tu naraz drogę przebiegła mi wiewiórka:) Też taka piękna.
    Tesz chcem takiego syropku:)

  • Maria says:

    Szyszek nazbierałam i to dużo trafiłam na powaloną wichurą sosnę. Tak się ucieszyłam jak je zobaczyłam. Do kąpieli przygotowałam, nalewkę na spirytusie zrobiłam. Teraz zastanawiam się czy nie zrobić nalewki na winie? Robiłam nalewkę na winie z igieł sosny więc może i z szyszek byłaby dobra.

    • ziołowa Iness says:

      Zrób, moje ulubione ekstrakty alko to właśnie na winie, szczególnie smaczne wiązówkowy i wierzbówkowy.

  • jadwiga says:

    A to ciekawe- wąkrotówka, topolówka i to jeszcze zamiast kawy! i na dzień dobry!
    Więcej szczegółów proszę.
    Wąkrotkę gdzie można kupić? Zaprzyjaźniłam się z kwasem mlekowym i chciałam zrobić ekstrakt wg Twojego przepisu, ale tylko w postaci tabletek znalazłam .
    Do produkcji ekstraktów nadają się tylko suszone zioła, czy świeże tez będą dobre?
    Dzięki bardzoooo, pozdrawiam

    • ziołowa Iness says:

      Jadwigo, wąktrotkę suszoną kupiłam w Magicznym Ogrodzie. Niedługo będę zbierać krajową odmianę, załączam foto.
      Ekstrakty z suszonych ziół są łatwiejsze do wykonania i bardziej stabilne, ponieważ nie są narażone na rozwój pleśni. Ze świeżego surowca robi się głównie intrakty, czyli ekstrakty alkoholowe, gdzie alkohol jest najpierw mocno podgrzewany i dopiero wtedy zalewa się zioła.
      co to takiego

      • jadwiga says:

        Wygląda znajomo wąkrotka, może już się z nią spotkałam. Jak nadejdzie pora to będę się uważnie rozglądać w jej poszukiwaniu.
        Powiedz mi proszę jak jest z trwałością ekstraktów- czy kwas konserwuje? bo nie wiem czy mogę zrobić trochę więcej?
        To samo pytanie mam odnośnie już gotowego toniku- jak długo może stać poza lodówką? Uwielbiam naturalne kosmetyki, ale fakt, że trzeba przechowywać je w lodówce już trochę mniej mi przypadł do gustu, z pozdrowieniami j.

        • ziołowa Iness says:

          Jadwigo, kwas mlekowy to super konserwant, o ile dobrze pamiętam 5% zapobiega wszelkiemu psuciu produktu. Koszona kapusta w beczce, woda z kiszonych buraków , beczka z ogórkami – tam jest nawet niższe stężenie kwasu. Mój tonik, specjalnie trzymany w ciepłej pracowni, nie psuje się wcale. Nie robię kosmetyków lodówkowych, bo nie mam lodówki. :)

  • Patrycja says:

    Inez, czy to możliwe żeby już teraz otwierały się sosnowe szyszki? Przed domem mam kilka sosen i dzisiaj w ciągu dnia było słychać takie delikatne trzaskanie gdzieś wśród drzew :| Trochę dziwne, zważywszy że jeszcze rano trawę pokrywał szron.

    • ziołowa Iness says:

      PAtrycjo, u mnie też się to już dzieje. Szkoda, że nasze szyszki takie malutkie. Na Syberii pozyskuje się nasiona sosny – to orzeszki sosnowe.

  • Aga Radzi says:

    Właśnie wróciłam do domu z szyszkami. Gdyby nie Twój blog nie zwracałabym na nie uwagi. Moje dziecko kaszle od jakiegoś czasu wersja mleczna będzie dla niej a alkoholowa dla rodziców :)

    • ziołowa Iness says:

      A ja zajadam się tymi orzeszkami sosnowymi. Zajadam może zbyt mocno powiedziane, degustuję, bo to maleńkie. A na Syberii gromadzi się orzeszki sosnowe na zimę, jak w Polsce orzechy włoskie czy laskowe.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Heads up! You are attempting to upload an invalid image. If saved, this image will not display with your comment.